|
Nie
wątpię wcale, że ludzie prawdomówni sta¬rają się i uważają niejako za
swoje zadanie, aby słowa objawiały myśli; każdy przyzna, że ten cel
byłby osią¬gnięty, gdyby kłamcom zabroniono mówić. Jednakże
doś¬wiadczyliśmy nieraz na sobie i na innych, że wypowia¬damy słowa,
które wcale nie odpowiadają rzeczom, o któ¬rych myślimy. Może zdarzyć
się to, jak sądzę, w dwo¬jaki sposób: bądź to mówimy coś z pamięci,
wypowia¬dając słowa wiele razy powtarzane, a myślimy o czym innym, jak
to ma niejednokrotnie miejsce, gdy śpiewa¬my nabożne pieśni; bądź też
mimo wóli przez zwykłe potk¬nięcie języka wymkną nam się jedne słowa
zamiast dru¬gich, bo i w tym drugim wypadku słuchacz nasz słyszy znaki
innych rzeczy, a nie tych, które właśnie mamy na myśli. Kłamcy przecież
myślą także o tych. rzeczach,
0 których mówią, tak że choć nie wiemy, czy mówią prawdę, to jednak
wiemy, że mówią to, o czym myślą, oczywiście o ile nie zachodzi jeden z
tych dwóch przy¬padków, o których powyżej wspomniałem. Jeżeli zaś ktoś
twierdzi, że wypadki te od czasu do czasu się zdarzają
1 są widoczne, nie sprzeciwiam się, chociaż często nie spostrzegamy ich
i nieraz uszły mojej uwagi.
Lecz do tych wypadków dochodzi jeszcze innego rodzaju sytuacja, bardzo
rozpowszechniona, będąca źró¬dłem niezliczonych sporów i nieporozumień. | |
|
|
|
|